Niebezpieczne zawracanie na S1: nawigacja prowadzi do tragedii

Obejście Węgierskiej Górki w ciągu drogi ekspresowej S1 to nie tylko oszczędność czasu, ale też jedna z najbardziej malowniczych tras w Polsce – nowiutkie dwunawowe tunele i zapierające dech estakady robią wrażenie nawet na doświadczonych kierowcach. Niestety, od otwarcia trasy minęło zaledwie dziewięć miesięcy, a służby odnotowały już cztery skrajnie niebezpieczne przypadki zawracania i jazdy pod prąd tuż przed tunelami. To zachowania, które trudno racjonalnie wytłumaczyć – zwłaszcza na drodze ekspresowej, gdzie każdy taki manewr może skończyć się tragicznie.
Gdy nawigacja każe zawrócić na ekspresówce
Po doniesieniach medialnych GDDKiA Oddział Katowice sprawdziła, co faktycznie podpowiadają aplikacje nawigacyjne. Okazało się, że kierowca jadący od strony Bielska-Białej, który przypadkiem minie zjazd na Węgierską Górkę lub Przybędzę, może otrzymać od nawigacji sugestię zawrócenia na samej S1. Jeśli ją zignoruje i pojedzie dalej, aplikacja ponownie zaproponuje ten sam manewr – tym razem przed węzłem w rejonie Milówki. I właśnie w tym miejscu dochodzi do największej liczby niebezpiecznych incydentów zawracania przed wjazdem do tuneli.
Dla mieszkańców Żywiecczyzny i całego Śląska to informacja o tyle istotna, że trasa ta stała się popularnym skrótem w podróżach na południe województwa i dalej w stronę granicy. Łatwo więc wyobrazić sobie chaos, jaki może wywołać kierowca wykonujący zabroniony manewr na oczach innych uczestników ruchu.
Myśl samodzielnie – nawigacja to tylko pomoc, a nie wyrocznia
Drogowcy nie pozostawiają tu żadnych złudzeń: za każdy wykonany manewr odpowiada wyłącznie kierowca. To on czyta znaki, widzi sygnalizację świetlną i dostosowuje się do komunikatów systemu zarządzania ruchem. Nawigacja, nawet ta z najnowszą aktualizacją map, może się mylić i sugerować trasy niezgodne z obowiązującą organizacją ruchu. Producenci aplikacji nie biorą odpowiedzialności za błędy kierujących, którzy bezkrytycznie wykonują ich polecenia.
Zasada jest prosta i nie podlega dyskusji: droga ekspresowa nie jest miejscem do zawracania, cofania ani zatrzymywania się poza awarią. W tunelach i na dojazdach do nich trzeba szczególnie pilnować odstępów, ograniczeń prędkości i znaków – zwłaszcza że mówimy o trasie o dużym natężeniu ruchu, z której korzystają zarówno turyści, jak i codziennie dojeżdżający do pracy mieszkańcy regionu.
Kilka minut oszczędności? A może czyjeś życie
Przeoczenie zjazdu na Węgierską Górkę czy Przybędzę oznacza stratę dosłownie kilku minut – tyle zajmuje dojechanie do kolejnego węzła i bezpieczne zawrócenie poza trasą szybkiego ruchu. Próba zawrócenia na ekspresówce to nie tylko narażenie się na mandat, ale przede wszystkim ryzyko spowodowania karambolu, który przy prędkościach dozwolonych na S1 może mieć katastrofalne skutki. Dlatego drogowcy apelują o ograniczone zaufanie do technologii i kierowanie się przede wszystkim tym, co widać na drodze, a nie tylko na ekranie smartfona.
Źródło: GDDKiA Oddział Katowice
