Jak bezpiecznie jeździć w tunelu? Poradnik kierowcy

Lato w pełni, a pogoda zachęca do górskich wojaży. Chwila nieuwagi za kierownicą, zwłaszcza gdy droga nagle chowa się pod ziemię, może zamienić wakacyjną przygodę w niepotrzebny stres. Dla kierowców z Katowic, Bielska-Białej czy całego Śląska, którzy często przemierzają trasy S1 i S52, tunele to codzienność. Dziś przypominamy, jak przejechać przez nie z głową na karku, bo Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) bije na alarm: w wakacje ruch wzrasta, a z nim ryzyko głupich błędów.

Teoria teorią, ale to właśnie w ciemnej czeluści tunelu sprawdzają się nasze nawyki. Na sieci GDDKiA działa już dziewięć takich obiektów o łącznej długości 10,6 km, a w budowie jest kolejne 12 km. W realizacji są giganty jak pięciokilometrowa Zachodnia Obwodnica Szczecina. Zanim jednak wjedziecie do któregokolwiek z nich, rzućcie okiem na garść praktycznych rad, które mogą uratować skórę.

Złote zasady: radio, okulary i krzyżyk nad pasem

Zasada numer jeden, szczególnie latem, gdy słońce grzeje niemiłosiernie: wjeżdżając do tunelu, zdejmij okulary przeciwsłoneczne. To nie moda, a kwestia życia. Oczy potrzebują chwili na adaptację, a ciemne szkła gwarantują chwilową ślepotę. Dobrym kumplem w trasie będzie też radio ustawione na lokalną stację z komunikatami drogowymi – obsługa tunelu może przekazać ważny alert szybciej, niż zdążysz mrugnąć.

Kluczowa jest umiejętność czytania znaków nad pasami. Zielona strzałka? Jedźiesz. Czerwony krzyżyk? Pas zamknięty – natychmiast zjedź na sąsiedni. Jeśli nad wszystkimi pasami zaświecą się czerwone krzyżyki, to znak, że tunel jest blokowany. Wtedy zatrzymaj się i czekaj na polecenia służb. Żadnej samowolki. Pamiętaj też, że niemal każdy tunel to odcinkowy pomiar prędkości, który bezlitośnie weryfikuje, jak mocno kochasz pedał gazu.

Gdy coś pójdzie nie tak – korytarz życia i nisza alarmowa

W tunelu kategorycznie nie wolno zawracać, cofać ani się zatrzymywać. To nie parking. Jeśli jednak zobaczysz zator, od razu zakładaj, że z przodu mógł wydarzyć się wypadek. W takiej sytuacji Ślązacy i nie tylko muszą pamiętać o żelaznej zasadzie: tworzymy korytarz życia, by służby ratownicze mogły przejechać. Twoja postawa ma tu realne znaczenie – nie bądź tym w aucie, które blokuje przejazd.

Gorzej, gdy to twój samochód odmówi posłuszeństwa. Jeśli to możliwe, dojedź do pasa awaryjnego lub zatoki. Następnie włącz światła awaryjne, ustaw trójkąt ostrzegawczy i natychmiast udaj się w bezpieczne miejsce. Zapomnij o naprawach na własną rękę. Twoim celem jest najbliższa nisza alarmowa z telefonem – to ona połączy cię bezpośrednio z obsługą, która przewietrzy tunel i wyśle pomoc. Zdrowie jest ważniejsze od rozgrzebanego silnika.

Śląskie tunele pod lupą kamer – nie jesteś sam

Na szczęście w sukurs kierowcom idzie technologia. Wszystkie tunele GDDKiA, także te na Śląsku, są naszpikowane elektroniką niczym statek kosmiczny. Systemy kamer monitorują każdy metr ruchu, a czujniki dymu, ognia i ograniczonej widoczności reagują w ułamku sekundy. Na Śląsku takie bezpieczne systemy znajdziecie m.in. w tunelach w ciągu trasy S1: w Szarych-Lalikach (678 m) oraz na budzącym respekt objeździe Węgierskiej Górki (dwa tunele o długości 980 m i 820 m).

Łącznie w całej Polsce z tuneli korzystamy na 10,6 km dróg, ale perspektywy są imponujące. Gdy zakończą się wszystkie inwestycje, sieć urośnie do blisko 25 km, co da nam 18 tuneli. Bez względu na to, czy jedziesz na Podkarpacie, Dolny Śląsk, czy wracasz z Małopolski – warto znać te zasady. To wiedza, która może sprawić, że do celu dotrzesz nie tylko szybko, ale i bezpiecznie.

Źródło: GDDKiA Oddział Katowice