Jak bezpiecznie jeździć w tunelu? Zasady, o których musisz wiedzieć

Lato na drogach to okres wzmożonego ruchu, a co za tym idzie – sezon na groźne korki i brawurę za kierownicą. Kiedy temperatura rośnie, a my jedziemy na podbój górskich szlaków lub nad wodę, często przeciskamy się przez tunele. Dla wielu kierowców to tylko ciemna dziura w skale, ale statystyki i przepisy są jasne: to właśnie tam w ułamku sekundy może dojść do tragedii. Zanim więc wrzucisz bieg i zanurkujesz w mrok na zakopiance czy trasie S1, przypominamy o żelaznych zasadach, które dosłownie ratują życie. I nie, to nie są czcze pogadanki urzędników – to realne wskazówki dla każdego, kto ceni swój czas i bezpieczeństwo na śląskich i beskidzkich trasach.

Pułapka na okulary i korytarz życia – co musisz wiedzieć

Choć wydaje się to błahe, pierwszym grzechem głównym przy wjeździe do tunelu są okulary przeciwsłoneczne. Zdjęcie ich przed wjazdem to absolutna podstawa, jeśli nie chcesz na kilka sekund całkowicie stracić widoczności. Równie ważne jest nastawienie radia na stację nadającą komunikaty drogowe – w kryzysowej sytuacji to właśnie tędy obsługa tunelu przekaże ci najważniejsze instrukcje. Gdy znajdziesz się już w środku, twoją biblią stają się znaki zmiennej treści. Jeśli nad twoim pasem zapali się czerwony krzyżyk, natychmiast i spokojnie zjedź na sąsiedni pas oznaczony zieloną strzałką. Jeśli krzyżyki zawisną nad wszystkimi pasami – zatrzymaj się i czekaj na komunikaty. Pamiętaj: w tunelu nie ma miejsca na improwizację.

Kluczowe są też żelazne zasady zatrzymywania się. W tunelu surowo zabrania się cofania, zawracania i samowolnego postoju. Jeśli przed tobą utworzy się zator, najprawdopodobniej doszło do wypadku. W takiej chwili twoim obowiązkiem jest natychmiastowe utworzenie korytarza życia, umożliwiając przejazd służbom ratowniczym. A jeśli to twój samochód odmówi posłuszeństwa? Postaraj się zjechać na pas awaryjny lub do zatoki, włącz światła awaryjne i ustaw trójkąt. Następnie opuść pojazd i z najbliższej niszy alarmowej wezwij pomoc. Zdrowy rozsądek mówi: nie naprawiaj auta w tunelu na własną rękę.

Wielki Brat patrzy – tunele na Śląsku i nie tylko

Możesz tego nie widzieć, ale każdy twój manewr w tunelu jest monitorowany. Obiekty Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) naszpikowane są kamerami oraz czujnikami wykrywającymi pożar, zadymienie czy ograniczenie widoczności. To nie fanaberia – to system, który w razie zagrożenia uruchomi alarm i może ci uratować życie. Co ważne dla kierowców ze Śląska i okolic, w tunelach obowiązuje najczęściej odcinkowy pomiar prędkości. Ciśnienie na szybkie dotarcie na Podhale często kończy się mandatem, bo system skutecznie dyscyplinuje tych, którzy lubią dociskać pedał gazu.

Aktualnie na sieci dróg zarządzanych przez GDDKiA działa dziewięć tuneli o łącznej długości 10,6 km. Dla mieszkańców Śląska kluczowe znaczenie mają zwłaszcza obiekty na trasie S1: tunel Szare-Laliki (678 m) oraz dwa tunele na obejściu Węgierskiej Górki (980 i 820 m). To nimi codziennie i w sezonie wakacyjnym podróżują tysiące kierowców zmierzających w Beskidy. W budowie jest kolejnych siedem tuneli (blisko 12 km), m.in. gigant na Zachodniej Obwodnicy Szczecina (ponad 5 km). W planach są też dwa obiekty na trasie S7 pod Warszawą. Gdy wszystkie powstaną, po Polsce będzie można jeździć przez 18 tuneli o długości niemal 25 km. Pamiętaj: zasady są wszędzie takie same, a stawką jest twoje bezpieczeństwo.

Źródło: GDDKiA Oddział Katowice