Filmy o Śląsku — ranking 10 najlepszych (Kutz, Smarzowski, Skonieczny)

Filmy o Śląsku

Filmy o Śląsku to osobny rozdział polskiego kina — od trylogii Kazimierza Kutza przez czesko-polski „Czarne złoto” po kryminalne dramaty Wojciecha Smarzowskiego i drogi Łukasza Grzegorzka. Przez ponad pół wieku Górny Śląsk i Zagłębie Dąbrowskie przyciągały reżyserów szukających autentycznych krajobrazów, surowej historii i tożsamości, której nie sposób znaleźć nigdzie indziej. Oto ranking 10 filmów, bez których śląskie kino nie miałoby sensu.

Trylogia śląska Kazimierza Kutza — rzecz o miejscach i bohaterach

Kazimierz Kutz nakręcił trzy filmy, po których Śląsk przestał być dla polskiego widza terra incognita. „Sól ziemi czarnej”, „Perła w koronie” i „Paciorki jednego różańca” to nie tryptyk historyczny w szkolnym rozumieniu — to portret mentalności: uporu, przywiązania do miejsca i milczącego honoru, który nie lubi być wystawiany na pokaz. Wszystkie trzy dostały Złotego Lwa na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku, każdy w innej dekadzie. Razem tworzą coś, co w polskim kinie zdarza się rzadko — spójną wizję jednego regionu opowiedzianą przez jego własnego syna, bo Kutz urodził się w Szopienicach.

Gwara śląska, famułowe domy, hałdy i poczucie odrębności — to wszystko jest w trylogii obecne bez folklorystycznej taryfy ulgowej. Kutz nie idealizuje Ślązaków, ale też nie ustawia ich jako egzotycznych tubylców dla warszawskiego widza. Po prostu pokazuje, jak żyli.

Trylogia śląska Kutza Sól ziemi czarnej Perła w koronie
Śląskie kadrowanie — plenery trylogii Kutza. fot. archiwum

1. „Sól ziemi czarnej” (1969) — III powstanie śląskie

Rok produkcji: 1969. Reżyseria: Kazimierz Kutz. Nagroda: Złoty Lew FFP Gdańsk 1970.

Pierwszy film trylogii rozgrywa się podczas III powstania śląskiego 1921 roku. Dwaj bracia stają po różnych stronach granicy — jeden walczy o przyłączenie Śląska do Polski, drugi pozostaje po stronie niemieckiej. Kutz nie robi z tej historii propagandowego melodramatu. Interesuje go coś innego: co się dzieje z człowiekiem, gdy historia zmusza go do wyboru między rodziną a przekonaniami. Czarno-biały obraz Wiesława Zdorta podkreśla surowość pleneru — hałdy, łąki, dym z kominów. Film otworzył Kutzowi drogę do śląskiego mitu i od razu zdobył najważniejszą polską nagrodę filmową.

2. „Perła w koronie” (1972) — strajk Pszczyna 1934

Rok produkcji: 1972. Reżyseria: Kazimierz Kutz. Nagroda: Złoty Lew FFP Gdańsk 1972.

Drugi film trylogii przenosi akcję do 1934 roku — czas wielkiego kryzysu, bezrobocia i strajku głodowego górników w okolicach Pszczyny. To może najdojrzalszy film Kutza z tej trójki. Reżyser pokazuje solidarność klasową bez łopatologii: bohaterowie są zmęczeni, boją się, popełniają błędy. Zdjęcia — tym razem w kolorze — eksponują ceglane fasady familoków i ciasnotę górniczych izb. Film otrzymał Złotego Lwa w tym samym roku, w którym powstał, i do dziś bywa cytowany przez historyków jako dokument mentalności śląskiego proletariatu lat trzydziestych.

3. „Paciorki jednego różańca” (1979) — Karol Habryka

Rok produkcji: 1979. Reżyseria: Kazimierz Kutz. Nagroda: Złoty Lew FFP Gdańsk 1980.

Zamknięcie trylogii i jeden z najbardziej poruszających filmów polskich lat siedemdziesiątych. Stary Karol Habryka — górnik na emeryturze, mieszkaniec familoka skazanego na rozbiórkę — odmawia wyprowadzki. Wokół niego trwa modernizacja, gierkowskie bloki rosną w tempie narzuconym przez plan pięcioletni, a on broni domu tak, jakby bronił całego świata, który w tym domu się mieścił. Augustyn Halotta w roli Habryki stworzył postać ikoniczną. Film jest jednocześnie elegią dla starego Śląska i ostrą krytyką polityki urbanistycznej PRL. Złoty Lew 1980 potwierdził, że Kutz domknął swoje dzieło w sposób bezkompromisowy.

4. „Czarne złoto” (1971, reż. Pavel Hobl) — kopalnia Wieczorek

Rok produkcji: 1971. Reżyseria: Pavel Hobl. Produkcja: czesko-polska.

Rzadko przypominany, a zasługujący na uwagę. Czesko-polska koprodukcja z 1971 roku opowiada historię młodego górnika pracującego w kopalni Wieczorek w Katowicach — jednej z najstarszych kopalń Górnego Śląska, czynnej od 1826 roku. Pavel Hobl interesuje się przede wszystkim środowiskiem — rytmem szychty, relacjami między pracownikami, specyficznym humorem dołu. Film nie ma wielkich ambicji politycznych, ale właśnie dlatego jest wiarygodny jako zapis codzienności górniczej z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Gwara śląska pojawia się naturalnie, bez podkrętowania dla efektu.

Kopalnia Wieczorek Katowice plenery filmowe Śląsk
Kopalnia Wieczorek — jeden z charakterystycznych plenerów śląskiego kina. fot. archiwum

5. „Drogówka” (2013, reż. Wojciech Smarzowski)

Rok produkcji: 2013. Reżyseria: Wojciech Smarzowski.

Smarzowski ustawił kamerę w Wałbrzychu i okolicach, by opowiedzieć o korupcji w policji drogowej. „Drogówka” nie jest filmem o Śląsku w takim sensie, w jakim jest nim trylogia Kutza — region jest tu tłem, nie bohaterem. Ale śląskie i dolnośląskie miasta, zdegradowane blokowiska i przemysłowe peryferie stają się idealnymi dekoracjami dla kryminału, w którym nikt nie jest niewinny. Film zebrał entuzjastyczne recenzje i pojawił się w dyskusjach o najlepszym polskim kinie tego dziesięciolecia. Na Festiwalu w Gdyni odebrał kilka nagród, a jego atmosfera — gęsta, klaustrofobiczna, bez łatwego katharsis — trafiła w ówczesny nastrój polskiego kina społecznego.

6. „Kamper” (2016, reż. Łukasz Grzegorzek) — film drogi przez GZM

Rok produkcji: 2016. Reżyseria: Łukasz Grzegorzek. Pokaz: Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Debiut fabularny Łukasza Grzegorzka to film drogi, ale drogi specyficznej — przez Górny Śląsk i Zagłębie Dąbrowskie, między Katowicami a Sosnowcem, przez miejsca, na które większość filmowców nie kieruje kamery. Bohaterowie jadą kamperem i rozmawiają — o związkach, o tym, kim są, o miejscu, z którego pochodzą lub do którego nie mogą wrócić. Grzegorzek nie egzotyzuje regionu: GZM jest tu po prostu przestrzenią, w której żyją prawdziwi ludzie z prawdziwymi problemami. Film pokazano w Gdyni i odebrał go jako ważny głos młodego pokolenia filmowców ze Śląska.

7. „Hejt” (2020, reż. Anna Kazejak) — Sosnowiec

Rok produkcji: 2020. Reżyseria: Anna Kazejak.

Sosnowiec rzadko bywa filmowym bohaterem — tym rzadziej trafia się taki film jak „Hejt” Anny Kazejak. Film zanurza się w środowisko młodzieży z blokowisk zagłębiowskich — tam, gdzie hejt internetowy jest przedłużeniem przemocy ulicznej, a granice między ofiarą a agresorem zacierają się szybciej, niż można to opisać. Kazejak rejestruje specyficzną tkankę społeczną miejsca — bez sentymentalizmu, bez łatwych diagnoz. „Hejt” to jeden z niewielu filmów, przy których widz z Sosnowca może powiedzieć: tak, to jest moje miasto, nie jakaś filmowa rekonstrukcja.

Wojciech Smarzowski Wesele Drogówka Śląsk film
Wojciech Smarzowski wraca na Śląsk i Zagłębie w kolejnych filmach. fot. archiwum

8. „Wesele” (2021, reż. Wojciech Smarzowski) — antysemityzm 1944

Rok produkcji: 2021. Reżyseria: Wojciech Smarzowski.

Smarzowski wraca — tym razem z ekranizacją sztuki Wyspiańskiego przefiltrowaną przez historię II wojny światowej. Akcja rozgrywa się w 1944 roku na wsi podkatowickiej — wesele staje się miejscem konfrontacji z antysemityzmem i kolaboracją. Śląskie tło jest znaczące: region pogranicza, gdzie przez lata stykały się różne narodowości, staje się tutaj soczewką zbiorowej traumy. Film wzbudził ostre dyskusje — zarówno o historii, jak i o tym, ile polskie kino może (i powinno) mówić o mrocznych rozdziałach własnej przeszłości. Smarzowski, jak zawsze, nie zostawia widzowi wyjścia ewakuacyjnego.

9. „Ślepnąc od świateł” (2018, serial HBO, reż. Krzysztof Skonieczny) — Gliwice

Rok produkcji: 2018 (serial, 6 odcinków). Reżyseria: Krzysztof Skonieczny. Platforma: HBO Polska.

Technicznie to serial, ale narracyjnie i wizualnie bliżej mu do rozbudowanego filmu noir. Akcja rozgrywa się w Gliwicach — kiedyś Gleiwitz, dziś jedno z największych miast GZM. Bohater przemyca narkotyki między Śląskiem a Warszawą, a nocna Polska za oknem samochodu staje się osobnym bohaterem. Gliwice pojawiają się tu jako miasto kontrastów: zrewitalizowane centrum obok zdegradowanych dzielnic, postindustrialny krajobraz obok nowoczesnych biurowców. „Ślepnąc od świateł” zdobył Nagrodę Główną Series Mania w Lille i pokazał, że śląskie miasto może być równoprawnym bohaterem europejskiego serialu kryminalnego.

10. „Cmentarz Mauthausen Gusen” (2024, reż. Marcin Krzyształowicz)

Rok produkcji: 2024. Reżyseria: Marcin Krzyształowicz.

Najnowszy film na tej liście i jeden z najmniej znanych — co nie znaczy, że najmniej istotny. Krzyształowicz opowiada historię Ślązaków wywiezionych na roboty przymusowe do Trzeciej Rzeszy i osadzonych w obozie Mauthausen-Gusen. To temat, o którym polskie kino mówiło dotąd rzadko — los etnicznych Ślązaków, obywateli Niemiec, zamkniętych przez reżim, który ich do Rzeszy wcielił. Film wypełnia istotną lukę w narracji o II wojnie światowej widzianej z perspektywy śląskiej. Premiera zbiegła się z rosnącym zainteresowaniem historią regionu w kontekście dyskusji o tożsamości śląskiej i mniejszości regionalnej.

Festiwal filmowy Bytom Sosnowiec kino śląskie
Festiwale filmowe na Śląsku — Bytom i Sosnowiec promują kino regionalne. fot. archiwum

Festiwale filmowe na Śląsku

Śląsk ma własną scenę festiwalową — skromniejszą niż Gdynia czy Kraków, ale konsekwentną. Off-Festiwal Filmowy w Bytomiu odbywa się każdego października i koncentruje na kinie niezależnym oraz dokumentalnym. Festiwal Filmów Górniczych w Sosnowcu — organizowany w czerwcu — to z kolei specjalistyczna impreza poświęcona filmom o przemyśle wydobywczym, gdzie przegląd śląskich produkcji jest oczywistym punktem programu. Polish Cinema Days w Katowicach promują polskie filmy wśród zagranicznej publiczności — i choć impreza ma zasięg ogólnopolski, jej siedziba w stolicy województwa śląskiego nie jest przypadkowa.

Łącznie przez Śląsk i Zagłębie od 1969 do 2024 roku przewinęło się ponad 30 polskich filmów fabularnych i seriali — od dużych produkcji kinowych po niszowe eksperymenty dokumentalne. Region nie jest już egzotycznym tłem dla stołecznych twórców. Ma własne kino, własnych reżyserów i własną publiczność.

Plenery filmowe — gdzie kręcono

Filmowcy wracają na Śląsk po te same miejsca, bo trudno je zastąpić. Nikiszowiec — osiedle robotnicze z początku XX wieku w Katowicach — pojawia się w niemal każdej produkcji szukającej autentycznego śląskiego klimatu. Ceglane kamienice, kościół, podwórka z ceglanym brukiem tworzą przestrzeń, której nie da się podrobić w studiu. Giszowiec, drugi zabytkowy zakątek Katowic, bywa tłem dla scen rozgrywających się w spokojniejszej, podmiejskiej atmosferze.

Sztolnia Czarnego Pstrąga w Tarnowskich Górach — wpisana na listę UNESCO — jest popularnym miejscem zdjęć historycznych, szczególnie przy produkcjach pokazujących górnictwo dawnych wieków. Spodek, najbardziej rozpoznawalny budynek Katowic, pojawia się w filmach i serialach jako symbol modernistycznego Śląska lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Kopalnia Wieczorek, choć od lat wyłączona z produkcji, zachowała zabudowania, które ekipy filmowe nadal chętnie wynajmują.

Gliwice — nocne ulice, dworzec, okolice Kanału Gliwickiego — to plener „Ślepnąc od świateł”. Sosnowiec pojawia się w „Hejcie” i w kilku epizodach „Wesela”. Wałbrzych, technicznie dolnośląski, ale historycznie związany z górniczą kulturą podobną do śląskiej, posłużył za tło „Drogówki”.

Najczęściej zadawane pytania

Czym jest trylogia śląska Kazimierza Kutza?

Trylogia śląska to trzy filmy fabularne Kazimierza Kutza: Sól ziemi czarnej (1969), Perła w koronie (1972) i Paciorki jednego różańca (1979). Każdy z nich rozgrywa się w innym momencie historii Śląska i każdy zdobył Złotego Lwa na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku. Razem tworzą portret mentalności i tożsamości śląskiej, jakiego w polskim kinie nie stworzył nikt inny.

Gdzie kręcono Ślepnąc od świateł?

Serial HBO Ślepnąc od świateł (2018, reż. Krzysztof Skonieczny) kręcono głównie w Gliwicach — centrum miasta, okolicznych dzielnicach oraz na trasach łączących Śląsk z Warszawą. Gliwice wybrano ze względu na kontrast między zrewitalizowanym centrum a postindustrialnym otoczeniem.

Czy w filmach o Śląsku słychać gwarę śląską?

Tak, gwara śląska pojawia się w kilku produkcjach z tej listy. Najwyraźniej słychać ją w trylogii Kutza — szczególnie w Soli ziemi czarnej i Paciorkach jednego różańca — oraz w Czarnym złocie (1971). W Drogówce i Kamperze gwara pojawia się incydentalnie, jako element środowiskowego kolorytu. Większość współczesnych produkcji wybiera polszczyznę ogólną z lokalnymi wtrąceniami.

Inne tematy tożsamościowe na twojslask.pl

Śląskie kino to jeden z wielu wymiarów tożsamości regionu. Jeśli interesuje cię szersza perspektywa — sylwetki postaci, historyczne podziały, kultura — zajrzyj do innych artykułów redakcji: