Gliwice: Policjant po służbie zatrzymał kierowcę bez praw jazdy
Nie ma czegoś takiego jak „wolne” dla prawdziwego gliniarza. Przekonał się o tym pewien kierowca z Gliwic, który najwyraźniej myślał, że brak prawa jazdy to tylko formalność. Pech chciał, że na jego drodze stanął policjant, który nawet po służbie ma oczy dookoła głowy. Historia z 18 lutego 2026 roku pokazuje, że mundur to nie tylko ubranie robocze – to styl życia.
Spis treści
Przypadkowe spotkanie, które się nie opłaciło
Sierżant sztabowy Kamil Nitychoruk z Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego Komisariatu III Policji w Gliwicach miał akurat wolny dzień. Większość z nas w takim momencie myśli o relaksie, zakupach czy spotkaniu ze znajomymi. Ale kiedy jesteś policjantem, twój radar na łamanie prawa działa non-stop. Funkcjonariusz rozpoznał znanego mu mężczyznę za kierownicą Seata i od razu zapalała mu się czerwona lampka – wiedział bowiem, że ten osobnik nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi.
Zamiast udawać, że nic nie widzi i cieszyć się wolnym czasem, Nitychoruk natychmiast przeszedł do akcji. Skontaktował się z patrolem drugiej zmiany, podał swoją lokalizację i zaczął dyskretnie śledzić pojazd. Gdy nadarzyła się okazja, na ulicy Konarskiego zablokował drogę kierującemu, uniemożliwiając mu dalszą jazdę. Profesjonalizm w najczystszej postaci.
Konsekwencje lekceważenia prawa
Po przybyciu patrolu na miejsce zdarzenia, funkcjonariusze przeprowadzili standardowe czynności z zatrzymanym kierowcą. Efekt? Wniosek do sądu za prowadzenie pojazdu bez uprawnień. Może się to wydawać drobnostką, ale przepisy są w tej kwestii bezwzględne i słusznie.
Warto przypomnieć, że kierowanie pojazdem mechanicznym bez wymaganych uprawnień to wykroczenie, które może bardzo boleć po kieszeni i nie tylko. Grozi za nie kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywna nie niższa niż 1500 złotych. Do tego sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów, co w przypadku kogoś, kto i tak nie ma prawa jazdy, brzmi jak absurd, ale stanowi dodatkową sankcję prawną.
Policjantem jest się 24/7
Ta historia to doskonały przykład tego, czym jest prawdziwe zaangażowanie w służbę publiczną. Sierżant sztabowy Nitychoruk mógł po prostu przejść obok, uznając, że to nie jego problem w czasie wolnym. Zamiast tego wykazał się czujnością i odpowiedzialnością, które służą bezpieczeństwu nas wszystkich na drogach.
Jego zdecydowana i szybka reakcja pokazuje, że bycie policjantem to nie tylko ośmiogodzinna zmiana i odznaka. To sposób myślenia, postawa i gotowość do działania bez względu na okoliczności. Kierowcy bez uprawnień – bądźcie czujni. Nigdy nie wiadomo, kto jedzie obok lub idzie chodnikiem. A dla wszystkich innych – to kolejny dowód na to, że są ludzie, którzy traktują swój zawód naprawdę poważnie.
Źródło: Policja Gliwice
